Moje dolegliwości potrafią się niespodziewanie zmieniać – jednego dnia dominują problemy z brzuchiem, innego ból pleców, głowy lub napięcie w karku.
Zauważam, że objawy słabną lub całkowicie znikają, gdy jestem czymś bardzo pochłonięty(-a), podekscytowany(-a) lub podczas udanych wakacji.
Moje dolegliwości potrafią nasilić się lub pojawić jeszcze przed stresującym wydarzeniem (np. przed ważnym spotkaniem, podróżą), a nie tylko po nim.
Moje ciało reaguje bólem lub dyskomfortem na bodźce, które dla innych są neutralne (np. lekki dotyk ubrania, umiarkowana temperatura, zwykłe porcje jedzenia).
Spędzam dużo czasu w ciągu dnia na "skanowaniu" swojego ciała i sprawdzaniu, czy ból/dyskomfort już się pojawił lub czy się nasila.
Nawet najmniejszy sygnał z ciała (np. delikatne burczenie w brzuchu, lekkie ukłucie) potrafi wywołać u mnie lawinę niepokoju i czarnych scenariuszy.
Czuję, że moje objawy całkowicie dyktują to, jak wygląda mój dzień, plany towarzyskie czy zawodowe.
Często szukam w internecie informacji o swoich objawach, czując po tym jeszcze większy niepokój lub dezorientację.
Mam tendencję do stawiania sobie bardzo wysokich wymagań (perfekcjonizm) i trudno przychodzi mi odpuszczanie lub odpoczynek bez poczucia winy.
Często łapię się na tym, że w trudnych sytuacjach "zaciskam zęby" i działam dalej, ignorując zmęczenie lub sygnały ostrzegawcze z ciała.
Mam trudność z wyrażaniem złości, niezadowolenia lub stawianiem granic innym ludziom – wolę zatrzymać te emocje w sobie, by uniknąć konfliktu
Często towarzyszy mi poczucie wewnętrznego pośpiechu, presji czasu lub bycia w ciągłej gotowości (tryb "walcz lub uciekaj").
Przeszedłem/przeszłam szereg badań lekarskich (np. krew, USG, kolonoskopia, rezonans), które nie wykazały żadnych poważnych uszkodzeń strukturalnych ani ostrych stanów zapalnych.
Lekarze sugerowali mi, że moje objawy mogą mieć podłoże "czynnościowe", "stresowe" lub że "taka moja uroda", co budziło we mnie frustrację.
Zauważam, że tradycyjne leki celowane typowo w ciało (np. rozkurczowe, przeciwbólowe) działają na mnie słabo, nieregularnie lub wcale.